Emil Sayfutdinov: Zmieniłem motocykl i było lepiej



Fogo Unia wciąż nie może znaleźć pogromcy w PGE Ekstralidze. W piątek leszczynianie pokonali u siebie z MrGarden GKM Grudziądz. Jednym z liderów Byków był Emil Sayfutdinov.

Rosjanin walnie przyczynił się do siódmego w tym sezonie zwycięstwa gospodarzy. Co miał do powiedzenia na gorąco po meczu? – Był trudny, jak zresztą każdy do tej pory w Lesznie. Musimy sporo się napocić, żeby odnaleźć prędkość. Początek nie był zły, ale cały czas szukaliśmy ustawień na ten tor, by być odpowiednio dopasowanymi. Ja osobiście też miałem problemy, ale na ostatnie dwa biegi zmieniłem motocykl i było lepiej zarówno ze startu, jak i na trasie – skomentował.

Zawodnik dołożył do łącznego dorobku zespołu 11 oczek w pięciu startach. Nie obyło się jednak bez wpadki. W biegu dziewiątym Sayfutdinov po kiepskim wyjściu spod taśmy nie zdołał wyprzedzić Krzysztofa Buczkowskiego i dojechał do mety jako ostatni. – Na pewno szkoda tego zera. Przegrałem ten wyścig, ale po walce. Starałem się wycisnąć maksa, ale nie byłem na tyle szybki, aby wyrwać choćby jeden punkt. Biorę na klatę – mówi wprost i podkreśla, jak ważna jest obserwacja tego, co dzieje się na torze. – Trzeba wiedzieć jak go odczytać i w którym momencie coś zmienić. Wiadomo, że nawierzchnia po równaniu i polaniu jest inna. Albo trafisz z przełożeniami albo nie. Ja akurat wtedy nie trafiłem. Nie jeździmy po asfalcie i nie mamy takiej technologii jak w Formule 1, stąd to zadanie nie jest takie proste – dodaje.

Za nami dwie rundy cyklu Grand Prix. W Warszawie 29-latek zajął jedenaste miejsce natomiast w Krsko był piąty, ocierając się o finał. – Chcę wreszcie stanąć na podium, marzę o tym. Chociaż były to dobre zawody w moim wykonaniu, to czegoś znowu zabrakło. Zbieram punkty i to się liczy najbardziej. Ostatnio było ich 13, więc całkiem sporo. Liczę na to, że w kolejnym turnieju mój wynik nie będzie gorszy – zakończył E. Sayfutdinov.