Emil Sayfutdinov: Zawsze staramy się udowodnić swoją wyższość



Rewanżowy mecz półfinałowy PGE Ekstraligi był dla Fogo Unii Leszno formalnością. Nasz zespół, w którego szeregach brylował Emil Sayfutdinov, po raz drugi pokonał forBET Włókniarz Częstochowa.

Choć do awansu do finału Byki potrzebowały zaledwie 38 punktów, to i tak triumfowały nad Lwami. – Nigdy nie podchodzimy do spotkania z myślą, że spodziewamy się łatwej przeprawy. Zawsze staramy się udowodnić swoją wyższość na torze i tak było także tym razem. Walczyliśmy o jak najlepszy rezultat dla siebie i kibiców. Cieszę się, że ponownie wygraliśmy i pojedziemy o złoto – powiedział E. Sayfutdinov dodając, że teraz cała drużyna skupia się na przygotowaniach do finału.

Jednym z elementów, do jakiego można się przyczepić były starty. Te, szczególnie w drugiej fazie zawodów, nie były tak udane w wykonaniu biało-niebieskich. – Ostatnio spadło trochę deszczu i pola nie były jednakowe. Niekiedy nie dało się z nich wyjechać, tak jakby się tego chciało. Mimo to i tak wysoko zwyciężyliśmy, a wynik 52:38 mówi sam za siebie – tłumaczył lider Byków, zdobywca 13 oczek w pięciu odsłonach.

W sobotę Sayfutdinov ścigał się w Grand Prix Danii. W Vojens Rosjanin zajął wysokie czwarte miejsce. W decydującym biegu przyjechał na linię mety jako ostatni. – Gdybym mógł rozegrać jeszcze raz ten wyścig pewnie postawiłbym na inne ustawienia motocykla, ale jak wiadomo czasu się już nie cofnie – skomentował.

Na dwie rundy przed końcem cyklu 29-latek plasuje się na pozycji wicelidera i cały czas zachowuje szanse na tytuł IMŚ. – Zdobyłem 16 punktów i jestem zadowolony z tego osiągnięcia. Choć Bartosz Zmarzlik nieco odskoczył, to nie składam broni i na pewno będę go gonił – zakończył.