Defensywa do poprawki



Kolejne nieudane spotkanie odnotował GI Malepszy Futsal Leszno. W meczu 5. kolejki Futsal Ekstraklasy podopieczni Tomasza Trznadla przegrali z Red Devils Chojnice 5:8.

Przed meczem jako faworyta tej konfrontacji wskazywaliśmy gospodarzy. Czerwone Diabły słabo rozpoczęły sezon i nic nie wskazywało na to, aby w hali Trapez byli w stanie zdobyć pełną pulę. Sygnał ostrzegawczy padł już w 2 minucie. Przyjezdni długim podaniem uruchomili Jakuba Kąkola, a ten nie miał najmniejszych problemów z pokonaniem Michała Długosza. Do wyrównania doszło w 7 minucie, gdy rzut karny wykorzystał Kamil Kruszyński. Kibice nie zdążyli jeszcze usiąść po euforii, a już mogli cieszyć się z prowadzenia. Tym razem na wysokości zadania stanął Michał Bartnicki, który oszukał obrońców. Niestety w szeregi miejscowych wkradło się rozprężenie. Mamy rzut rożny dla gości, kompletną bierność biało-czerwonych w obronie i remis 2:2.

Futsaliści obu ekip nie zwalniali, pojąc kibiców kolejnymi golami. W 10 minucie znowu piłkę w leszczyńskiej bramce umieścił Jakub Kąkol, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie. Autorem bodaj najpiękniejszego gola był chwilę później Adrian Niedźwiedzki, który popisał się kapitalnym wolejem, doprowadzając do stanu 3:3. Chojniczanie na każdy gol leszczynian, odpowiadali tym samym. I tak w 13 minucie na listę strzelców zapisał się Kristian Medon, który ustalił wynik pierwszej połowy na 3:4. Postawa defensywy gospodarzy wołała o pomstę do nieba. Do tego goście grali bardzo agresywnie, szybko zbierając faule. Podopieczni Tomasza Trznadla otrzymali dzięki temu dwa prezenty w postaci przedłużonych rzutów karnych, ale żadnego z nich nie potrafili wykorzystać.

Gospodarze nieźle rozpoczęli drugą połową. W 23 minucie Adrian Niedźwiedzki w sobie znany tylko sposób wypatrzył Kamila Kruszyńskiego. Długa piłka przekazana przez klubowego kolegę była na tyle dokładna, że pozostało ją tylko wpakować do siatki. Tak się właśnie stało i znowu mieliśmy remis. Goście nie byliby jednak sobą, gdyby pozostawili to bez odpowiedzi. Minęło zaledwie kilkanaście sekund i diabły były na prowadzeniu. W końcówce przewagę mieli leszczynianie, ale brakowało skuteczności.

Najdogodniejszą okazję w 33 minucie miał Hubert Olszak, ale piłka wylądowała na słupku. Niestety dziurawa defensywa gospodarzy znowu dała o sobie znać. Rywale po stałym fragmencie gry, z łatwością oszukali biało-czerwonych, podwyższając na 4:6. Czas uciekał, więc Tomasz Trznadel musiał postawić wszystko na jedną kartę. Zdjął bramkarza i gospodarze szukali szansy podczas gry w przewadze. Gola kontaktowego mógł zdobyć Piotr Pietruszko, który z czystej pozycji solidnie przestrzelił. Nadzieje miejscowych kibiców odżyły w 38 minucie, kiedy w swoim stylu, z dużej odległości uderzył Adrian Niedźwiedzki. Goście mieli jednego gola przewagi, murowali własne pole karne i podejmowali próby strzałów do pustej  bramki. Udało się to zrobić dwukrotnie i ostatecznie Red Devils Chojnice zwyciężył zasłużenie, w stosunku 8:5.

Jeśli chodzi o statystyki to GI Malepszy Futsal Leszno miał przewagę niemal w każdym elemencie. Wyprowadził 124 ataki, co przy 70 atakach przyjezdnych składa się na sporą różnicę. Cóż jednak z tego, gdy zapomnieli o defensywie i to rywale cieszą się z niezwykle ważnych, trzech ligowych punktów.