Dariusz Pieczyński: Z optymizmem patrzę w przyszłość

SONY DSC


Wielu eksportów uważa, że niedzielny, pucharowy mecz GI Malepszy Futsal Leszno był najlepszym w ich wykonaniu, w całej historii istnienia klubu. Mimo tego, biało-czerwoni nie zdołali wywalczyć awansu do kolejnej rundy Halowego Pucharu Polski. Zdecydowały rzuty karne, które w futsalu są jeszcze większą loterią, aniżeli w piłce trawiastej.

Mecz był bardzo atrakcyjny dla kibiców. Bardzo dużo sytuacji podbramkowych z jednej i drugiej strony. Wiele parad bramkarskich. Bramkarze stanęli dzisiaj na wysokości zadania – mówił na gorąco, po spotkaniu trener Dariusz Pieczyński.  – Pierwsza połowa z lekką przewagą drużyny z Chojnic. W drugiej, przy stanie 2:1 były sytuacje zarówno z jednej, jak i z drugiej strony. Gdybyśmy w kilku sytuacjach troszkę lepiej się zachowali i dobili przeciwnika, byłoby im bardzo trudno się podnieść. W końcówce zaważyło doświadczenie – uważa szkoleniowiec.

Leszczynianie nie awansowali do kolejnej rundy. Należy jednak pamiętać, że Red Devils Chojnice to istny dominator tegorocznych rozgrywek 1. Polskiej Ligi Futsalu i zdobywca pucharu sprzed dwóch lat. Awans do najwyższej klasy mają już na wyciągnięcie ręki, a przecież to dopiero półmetek sezonu. W niedzielę przyjezdni byli zatem zdecydowanym faworytem. Gospodarze mecz, tak naprawdę przegrali 23 sekundy przed końcem. Właśnie wtedy, zupełnie niespodziewanie padła bramka wyrównująca. – W dogrywce było badanie się i trochę zabrakło już sił z obu stron. Karne to trochę loteria, trochę szczęścia, trochę zimnej krwi i cóż… Gratuluję drużynie gości i życzę im, aby grali w pucharze jak najdłużej – powiedział Dariusz Pieczyński.

Dariusz Pieczyński przyzwyczaił nas w tym sezonie, że jest grającym trenerem biało-czerwonych. Inaczej było w niedzielę, bo oni na moment na placu gry się nie pojawił. – Tak planowałem. Poza mną wszyscy zawodnicy mieli możliwość grania. Generalnie jestem z tego meczu zadowolony. Przeciwnik był silny i zabrakło naprawdę niewiele. Jeśli do każdego spotkania będziemy podchodzić, tak jak dzisiaj, z taką determinacją i poświęceniem to powinniśmy więcej ugrać w tej drugiej rundzie – uważa Pieczyński.

Czy trener rozpatrywał zmianę bramkarza, na przykład na rzuty karne? – Trzeba otwarcie powiedzieć, że Łukasz Błaszczyk bronił bardzo dobrze. W związku z tym ciężko byłoby w tym momencie ściągnąć go z bramki. Filip Twardowski nie ma w tym sezonie wielu okazji do gry. Wystąpił tylko w kilku spotkaniach, gdy Błaszczyk był nieobecny lub zawieszony za czerwoną kartkę. Drugiego bramkarza zabrakło również podczas meczu pucharowego. Pieczyński wyjaśniał, dlaczego między słupkami ponownie stanął Błaszczyk. – Była długa przerwa. Bramkarz potrzebuje ogrania, aby czuł boisko. Ten mecz był dla nas po to, aby dobrze wejść w rozgrywki ligowe – mówił.

Leszczynianie do meczu o stawkę wrócili po bardzo długiej przerwie. Jak zapewnia szkoleniowiec, świątecznej przerwy jednak nie zmarnowali. – Nie mieliśmy przerwy. Cały czas trenowaliśmy. Oczywiście na tyle, na ile stać nas logistycznie. Mam nadzieję, że tym meczem przygotowaliśmy się dobrze do drugiej rundy rozgrywek i z optymizmem patrzę w przyszłość – zakończył.

strony internetowe leszno