Bolesna porażka w Łańcucie



Przerwa od ligowych rozgrywek nie wpłynęła dobrze na koszykarzy. Jamalex Polonia 1912 Leszno przegrała kolejny mecz, tym razem w dalekim Łańcucie z tamtejszym Rawlplug Sokołem 82:86.

Pierwsza kwarta spotkania była bardzo wyrównana, a prowadzenie przechodziło z rąk do rąk. Jedna i druga drużyna grała na wysokim procencie skuteczności. Mocną bronią przyjezdnych były rzuty dystansowe. Poloniści zaliczyli aż pięć trójek, ale po 10 minutach przegrywali 23:25. W drugiej ćwiartce, leszczynianie starali się punktować w podobny sposób. To jednak nie wychodziło. Z kolei rywal skrzętnie powiększał przewagę. W 18 minucie, po rzucie za dwa Kamila Zywerta wynik brzmiał 45:36 na korzyść gospodarzy. Ostatecznie, po pierwszej połowie notowaliśmy 47:41 dla Sokoła.

Po zmianie stron, podopieczni Łukasza Grudniewskiego wyraźnie przyspieszyli i zaczęli odrabiać straty. W 25 minucie z 7 metrów pocelował Adam Kaczmarzyk i nasza ekipa ponownie objęła przodownictwo 56:55. Nie trwało ono zbyt długo, bo niespełna trzy minuty. Sokół powadzenie szybko odzyskał. W 28 minucie trafił Zywert i zrobiło się 64:58. Po akcjach Radosława Trubacza oraz braci Sanny dystans zmalał do zaledwie punktu po 30 minutach. Goście poszli za ciosem na starcie czwartej partii, a w roli głównej występowali ci sami zawodnicy. W 34 minucie było 75:66, a chwilę później po trójce powracającego na parkiet po ciężkiej kontuzji Tomasza Ochońko nawet 81:72. Wydawało się, że nasz zespół ma otwartą drogę do zwycięstwa. W końcówce popełnił zbyt wiele błędów, co klub z Podkarpacia umiejętnie wykorzystał i ku uciesze swojej publiczności wygrał 86:82.

Punkty dla Jamalex Polonii 1912 Leszno zdobywali: Tomasz Ochońko 16, Kamil Chanas, Adam Kaczmarzyk i Stanferd Sanny po 12, Radosław Trubacz 11, Marc-Oscar Sanny 7, Adrian Mroczek-Truskowski i Szymon Milczyński po 5 oraz Mateusz Stawiak 2.