Bąbos: Przede wszystkim obowiązkowość



W sobotę w klubie Karate Shinto Leszno odbyły się dwie specjalne sesje treningowe, które poprowadził polski Mistrz Świata, Michał Bąbos. Mieliśmy okazję zamienić kilka słów z jednym z najbardziej utytułowanych karateków w kraju.

Michał Bąbos do Leszna zawitał na zaproszenie trenera Kacpra Pabisiaka. W klubie Karate Shinto Leszno przeprowadził dwie sesje treningowe: poranną i popołudniową. Karate zaczął trenować 12 lat temu. – Zaczęło się do niewinnie, w małej miejscowości Lubochnia koło Tomaszowa Mazowieckiego – wspomina Bąbos. Dobre rezultaty osiągał już w kategorii juniorów. Natomiast jego kariera rozwinęła się na dobre, kiedy poszedł na studia i został seniorem. Michał po pierwsze mistrzostwo Polski seniorów sięgnął, kiedy miał zaledwie 19 lat. Zawodnik zdominował krajowe "podwórko", sięgając po tytuł cztery razy z rzędu, walcząc w kategorii +48 kg w karate olimpijskim.

Ponadto Michał Bąbos jest pierwszym polskim mistrzem świata w federacji Shotokan. – To było w 2015 roku i był to dla mnie bardzo ważny turniej. Dodało mi to skrzydeł do trenowania, a motywacja do treningów jest teraz jeszcze większa  – mówi karateka. Jak sam podkreśla, swoją karierę chciałby kontynuować przynajmniej do Igrzysk Olimpijskich w 2020 roku.

Sobotniego gościa w klubie Karate Shinto Leszno zapytaliśmy o to, jak ocenia aktualny stan i popularność tego sportu w naszym kraju. – Myślę, że można w tym kierunku zrobić dużo więcej. Na pewno są pasjonaci, tacy jak ja, bo to wypełnia dużą część mojego życia. Brakuje troszeczkę funduszy, bo ciężko obecnie jest rywalizować z zawodnikami z takich krajów jak Azerbejżan, Japonia, Francja. Tam tak naprawdę zawodnicy są profesjonalistami i mają pensję, a karate to jest ich praca. U nas takich zawodników jest tylko kilku – ocenia.

Obecnie zawodnicy różnych sztuk walki – również karate często zamieniają swój ukochany sport na MMA, gdzie w razie sukcesów czeka na nich wielka sława i pieniądze. Czy taka myśl przechodziła kiedykolwiek przez głowę Michała Bąbosa? – To bardzo dobre pytanie. Tak naprawdę byłem tego bardzo bliski dwa, trzy lata temu, kiedy wyniki były trochę gorsze. Myślałem nad tym, żeby się przekwalifikować. Natomiast znowu zaczęłem wygrywać na arenie międzynarodowej i na szczeście zostałem w karate. Na pewno zostane do 2020 roku. Potem zobaczymy. Z pewnością jest jakaś chęć sprawdzenia się, skonfrontowania karate z innymi sztukami walki i pójścia śladem niektórych kolegów, którzy radzą sobie całkiem nieźle w prestiżowych federacjach – zdradził Michał Bąbos.

Karate jest świetnym sportem dla młodych ludzi. Sportem, który kreuje wartości i charakter człowieka. – Uczymy się dążenia do celu, obowiązkowości. Kiedy byłem dzieckiem byłem podły. Dokuczałem rówieśnikom i starszym. Z biegiem lat, trenując karate, to się zmieniło. Nie jestem już taki nerwowy i cieżko wyprowadzić mnie z równowagi. To samo było w szkole. Nie przykładałem się do lekcji. Teraz trenując na macie, zrozumiałem, że mogę to przełożyć na wyniki w pracy i nauce – zakończył mistrz świata.

Rozmawiał: Daniel Nowak