Adam Kaczmarzyk: Nie spoglądamy na rywali

SONY DSC


Pogromcy we własnej hali nie znaleźli w tym sezonie koszykarze Jamalex Polonii 1912 Leszno. O sile ekipy z Leszna przekonała się ostatnio Enea Astoria Bydgoszcz, która z Trapezu wywiozła 15-punktowy bagaż.

Miejscowi pierwszą kwartę rozpoczęli od prowadzenia 11:0, a skończyli na wyniku 33:18. Spora w tym zasługa Adama Kaczmarzyka, który aż pięciokrotnie trafił zza koła. Przewaga jaką leszczynianie wypracowali sobie w pierwszych trzech kwartach, w czwartej odsłonie stopniała do zaledwie trzech oczek. Mimo to miejscowi ponownie złapali wiatr w żagle wygrywając ostatecznie 82:67. – Nie możemy pozwolić na to, żeby prowadząc różnicą dwudziestu punktów przeciwnik niwelował stratę do zaledwie trzech. Dzisiaj udało się nam wygrać, natomiast następnym razem może być inaczej – mówił tuż po spotkaniu Adam Kaczmarzyk. – Wydać by się mogło, że mieliśmy to spotkanie pod kontrolą, jednak tak nie było. Gdybyśmy w pełni kontrolowali wydarzenia na parkiecie nasza przewaga cały czas wynosiłaby około dziesięciu punktów, a nie zaledwie trzy – dodał.

Zespół z Bydgoszczy udowodnił w tym sezonie, że jest wymagającym przeciwnikiem. Warto dodać, że Astoria pokonała m. in. wyżej notowaną Pogoń Prudnik oraz Biofarm Basket Poznań, z którym Poloniści zanotowali jedyną jak do tej pory porażkę w tegorocznych rozgrywkach. – Astoria jest specyficznym zespołem, w którym każdy zawodnik może odpalić. Wiedzieliśmy, że mają w swoich szeregach Mikołaja Groda, na którym byliśmy skupieni, ale nie zapominaliśmy też o pozostałych zawodnikach – oceniły skrzydłowy Jamalex Polonii.

Zespół z Leszna obok Sokoła Łańcut i Pogoni Prudnik jest w gronie trzech drużyn, które do tej pory nie przegrały na własnym parkiecie. – Mamy bardzo dobrze zbilansowany zespół. Kiedy jednemu nie idzie zawsze jest ktoś, kto może go zastąpić. Mamy również świetnego trenera, który doskonale nami zarządza. Nie popadamy także w huraoptymizm, ponieważ mamy dopiero grudzień, a meczów przed nami jeszcze bardzo wiele – zaznaczył Kaczmarzyk, który przede wszystkim koncentruje się wyniku drużyny. – Nie spoglądamy na rywali. W każdym meczu gramy swoje. Cieszymy kibiców naszą grą i to jest w tym momencie dla nas najważniejsze – stwierdził.

Przykład Adama Kaczmarzyka pokazuje, że czasami warto zrobić krok w tył i zmienić najwyższą klasę rozgrywkową na I ligę, po to, aby odbudować swoją indywidualną dyspozycję. – Transfer do Leszna mogę ocenić jako bardzo dobry. Dla każdego zawodnika, czy to z ekstraklasy czy pierwszej ligi najważniejsze jest to, żeby grać. Na tym właśnie polega zawód koszykarza. W Ostrowie nie dostawałem zbyt wielu minut na parkiecie. W Polonii natomiast otrzymałem szansę na pokazanie swoich umiejętności – mówił były zawodnik Stali Ostrów, który zaznaczył, że w naszym mieście panuje fantastyczny klimat do tworzenia koszykówki na najwyższym poziomie. – Widać, że kibice w Lesznie są spragnieni basketu na najwyższym poziomie. Pamiętam gdy przyjeżdżałem tutaj na mecze w drugiej lidze tych kibiców było zdecydowanie mniej. Dzisiaj na każdym spotkaniu jest około tysiąca widzów – zakończył jeden z liderów Jamelex Polonii.

strony internetowe leszno